O mnie i mojej operacji
Tutaj dzielę się moją traumatyczną historią operacji nosa u dr. Koźlika.
Chcę, aby była przestrogą i źródłem informacji dla każdego, kto rozważa podobny zabieg gdyż nikomu nie życzę takiej tragedii.
Mój nos został tak bardzo wycięty, że nie da się go uratować. Nigdy już nie zobaczę swojej twarzy i nie uśmiechę sie tak samo.

Co skłoniło mnie do operacji nosa u dr. Koźlika?
Moja decyzja o operacji nosa u dr. Koźlika była podyktowana przede wszystkim potrzebą poprawy zdrowia. Oprócz tego, przy okazji rekomendowano mi drobną korektę nosa (funkcjonalność połączona z estetyką, warto bo inaczej będę żałować). Przed operacją słyszałam, że mam nos, który do mnie pasuje i że będzie to ewolucja, a nie rewolucja. Obiecano mi, że nos utrzyma swój charakter i naturalny wygląd. Niestety, finalnie przeszedł całkowitą transformację wbrew mojej woli. Pojawiły się problemy zdrowotne, m.in. utrata mobilności ust, permanentny ból zębów i dyskomfort na linii usta-nos.

Czego dowiedziałam się po operacji?
Po operacji dowiedziałam się:
- dlaczego nie są wykonywane wizualizacje,
- że zawsze nos trzeba podnieść,
- że zawsze musi się zmienić cała twarz i cały nos,
- że nie wiadomo, do jakiego poziomu nos opadnie, bo to indywidualne
- że problemem operacji nosa jest jej subiektywność i
- że w umowie miałam zgodę na całkowitą korektę nosa i taki zakres został wykonany
Oczywiście rzeczy te nie są prawdą. Nawet w umowie z P. Koźlikiem jest informacja jakie elementy nosa moga a nie MUSZĄ ulec zmianie w ramach operacji.
Mój nos mógł przejść ustaloną drobną korekte. Nie rozumiem jednak dlaczego P.Koźlik złamał ustalenia przedoperacyjne i obudziłam sie z wyciętym nosem.

Co ustalałam przed operacją a z czym się obudziłam...
Przed operacją słyszałam, że mam nos który do mnie pasuje. Będzie to ewolucja a nie rewolucja. Nos utrzyma swój charakter i naturalny wygląd. Kosmetyczna zmiana, którą warto wykonać bo inaczej będę żałować. Zgłaszałam swoje wątpliwości i lęki związane z operacją ale dostałam wszelkie zapewnienia, że jestem w dobrych rękach (top chirurg w Polsce) i warto przy okazji operacji zdrowotnej dokonać poprawy estetycznej.
Nos, który miał utrzymać swój charakter (nie zmieniać kątów) stał się małym wygiętym w łuczek zadartym noskiem, wyglądał inaczej po obu stronach po operacji, co widać było również frontalnie przez nadmiernie widoczne nozdrza. Skóra zaczęła się marszczyć. Wydawać się mogło, że nos jest doczepiony do mojej twarzy.
Spotkało mnie to mimo iż nawet tuż przed operacją już 3 raz potwierdzam zakres (byłam na 2 konsultacjach przed operacją). Nie wiem po co na 2 konsultacje przynosiłam zdjęcia gdyż to z czym się obudziłam po operacji niczym nie przypominało naszych ustaleń.
Mój nos wręcz krzyczał, że anatomicznie nie pasuje do mojej twarzy gdyż pojawiły się problemy zdrowotne. To zrobił mi człowiek, który przed operacją mówił, że priorytetem jest dla niego funkcjonalność a na drugim miejscu estetyka. Wbrew mojej woli podniósł mi nos a jeszcze w dodatku ingencja była tak dużą, że m.in utraciłam mobilność ust.
Kiedy moja mama na kontroli zapytała, co musi się zadziać aby nos był pod takim kątem jak chciałam (czyli bez zmian) to P.Koźlik odparł, że nos jego zdaniem ma odpowiedni kąt. Zero chęci pomocy. Zdanie pacjentki i stanowienie o swoim ciele nie miało dla niego znaczenia.
P.Koźlik powiedział, że mój nos został podniesiony minimalnie gdyż był opadający i tego wymagał. Nos nie był opadający, co pokazują załączone zdjęcia a nawet gdyby był to do mnie należała decyzja jak ma wyglądać. Byłam wielokrotnie zapewniana, że opadnie. Od początku było jednak jasne, że nie miał jak opaść po tym, co zostało z nim zrobione. Nos musiałby odrosnąć gdyż ingerencja była tak duża.
Co usłyszałam po nieudanej operacji nosa od dr. Koźlika?
Po nieudanej operacji usłyszałam, że moja reakcja jest wyolbrzymiona i nieadekwatna do sytuacji. Byłam załamana i nie wierzyłam, że to się stało. Z mojego punktu widzenia, człowiek, któremu zaufałam doprowadził do nadmiernej redukcji nosa. Prosiłam o pomoc i wskazanie kroków aby naprawić ten stan.
- Jaka jest adekwatna reakcja do sytuacji kiedy ktoś zrobi z waszym ciałem coś wbrew waszej woli?
- Doprowadza do problemów zdrowotnych i nie udziela pomocy?
- Ustala z wami drobną korektę a potem całkowicie zmienia wasz nos?
- Łamie poczynione ustalenia i złożone obietnice?
- Budzicie się z wyciętym nosem a ktoś wmawia wam, że nos opadnie i oceniamy go po roku?
P.Koźlik nie widział potrzeby rewizji. Określił, że operacja poszła bardzo dobrze. Jego SUBIEKTYWNYM zdaniem, nos wygląda NATURALNIE, jest estetyczny i harmonijny do twarzy. Powiedział, że to właśnie problem tej operacji, że jest SUBIEKTYWNA.
Zapis w umowie i problem we mnie...
P. Koźlik powiedział, że w umowie jest zgoda na całkowitą korektę nosa i TAKI ZAKRES został wykonany jakby nasze 3 krotnie robione ustalenia ustne nie miały znaczenia oraz obietnice, które mi składał (do umowy nie był wpisany nawet zakres zdrowotny bo zawierało się to w całkowitej korekcie nosa). Dowiedziałam się, że zdaniem P.Koźlika jestem jedną z pacjentek, które mają problem z akceptacją nowego wyglądu i że czasami pacjentki mają trochę cięższy czas z akceptacją nowej twarzy. Wypierał fakt, że złamał ustalenia przedoperacyjne i zrobił z moim ciałem coś wbrew mojej woli.
Jak byłam traktowana po operacji?
W moim odczuciu powikłania po operacji, które u mnie wystąpiły, nie zostały odpowiednio zaopiekowane. Nie otrzymałam oczekiwanej pomocy w rozwiązaniu zgłaszanych problemów zdrowotnych i estetycznych. Dodatkowo, przed operacją mogłam umówić dogodny termin wizyty i mieć stały kontakt z lekarzem po już nie było na to szans.
Nie mam zgody na publikacje dokumentacji medycznej.
Dzielę się jedynie swoimi zdjęciami gdyż nie mam od P.Koźlika zgody na publikację wykonanych przez niego zdjęć. Sam też nie wyraża chęci ich publikacji mimo iż przed operacją podkreślał jak ważne jest dla niego podpisanie zgody marketingowej gdyż pokazując efekt operacji promuje swoją działalność. Chętnie podzielę się wszystkimi dostępnymi materiałami m.in. korespondencją z P.Koźlikiem jeśli P.Koźlik wyrazi na to zgodę. Możemy wspólnie opisać moją historię w jego social mediach i stronie www. Nie mam nic do ukrycia.
Finalnie zamiast zyskać zdrowie, straciłam je przez dr. Koźlika.
Żałuję wyboru tgeo chirurga. Żałuję, że uwierzyłam w obietnice i zapewnienia przed operacją. To traumatyczne wydarzenie zmieniło moje życie na zawsze. To tragedia moja i moich bliskich.Mam nadzieję, że ten wpis podniesie świadomość, co może się wydarzyć.
To moja tragiczna historia. Nikomu nie życzę takiego losu.
To miała być drobna korekta wykonywana jedynie dlatego, że musiałam przejść zdrowotną operacje nosa.
drKozlikMojaOperacjaNosa
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador